Wspomnienia

Ksiądz Jan Twardowski skromny, wielki poeta napisał: „Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą. Zostaną po nich buty i telefon głuchy”. Po panu Henryku pozostaną wspomnienia uczniów, nauczycieli, koleżanek i kolegów środowiska - nie tylko złotoryjskiego.
Tak mało jest szczęścia na ziemi, że trzeba zbierać wspomnienia, by w chwilach smutku upajać się nimi jak wodą w chwili pragnienia.

Pan Franciszek - tak w gronie TMZZ nazywaliśmy Franciszka Kostusia. Nie zdrobniale, nie z nazwiska lecz pełnym imieniem. W ten sposób wyrażaliśmy i szacunek do Niego ale i bliskość. Pan Franciszek nie był formalnie członkiem TMZZ; nie złożył deklaracji i nie nosił naszej legitymacji. Zagadnięty w tej sprawie odpowiedział, że ważniejsze od tego będzie to, jeśli będziemy mogli ze sobą współpracować. I tak właśnie było.  

Wśród członków naszego stowarzyszenia był Henkiem – tak po prostu. Nie panuj mi tu – Heniek jestem – tak mówił. Ruchliwy i szybki, zawsze do dyspozycji – nie ma sprawy. 
  Sąsiedzi i znajomi wiele mogliby powiedzieć o jego gotowości do przyjścia komuś z pomocą. Dzielnie pokonywał swoje słabości, czego niejedni mogą mu pozazdrościć, a wiara i działalność społeczna w tym mu pomogły.

W dniu 23 kwietnia 2007 r. odszedł od nas nasz kolega Ryszard Spera.
Z Ryśkiem przewędrowaliśmy po Górach Kaczawskich i innych miejscach dziesiątki kilometrów. Niezwykle poważnie traktował swoją rolę przewodnika i zawsze był świetnie przygotowany do wędrówki. Wcześniej osobiście testował całą trasę, aby nie zaskoczyły nas trudności terenu, a podczas rajdu zaskakiwał wiadomościami merytorycznymi o miejscach, gdzie byliśmy.