Wspomnienia

Życie się zmienia, lecz nie kończy.
Pod koniec listopada „drugi brzeg” osiągnęło dwoje znanych złotoryjan związanych z działalnością TMZZ: Krzysztof Staronka i Janina Ziemińska

4 stycznia 2021 roku odszedł do wieczności pan Stefan Jackowski. Miał 81 lat i jeszcze wiele niezrealizowanych planów i marzeń. Jego biogram ukazał się w 2011r. w książce M. i A. Michlerów „"Aurimontanie, Goldbergerzy, Złotoryjanie”. Wtedy też udzielił wywiadu do „Echa Złotoryi” na temat swojego życia i osiągnięć sportowych. Należał do Stowarzyszenia Sportowego Wyciskania Sztangi Leżąc Wilkołak. Zdobył liczne medale mistrzostw świata i Polski w swoich kategoriach wiekowych. Jego marzeniem było, aby w wieku 80 lat być zdrowym i podnosić minimum 50 kilogramów. Los zadecydował jednak inaczej.

    

Śpiewający dyrektor, prezes i astronom

W ostatnim miesiącu dwóch bardzo aktywnych członków TMZZ przeprawiło się na „drugi brzeg”, aby żyć życiem wiecznym. W pogrzebowej wzruszającej homilii uczeń Aleksandra ks. Kacper Radzki stwierdził, iż Pan Bóg wybiera dla każdego z nas najlepszy czas takiej przeprawy. W tym względzie pozostaję w opozycji i w sporze z Panem Bogiem. Olek Miał dopiero 56 lat. Zaledwie.

Zresztą w ostatnim ćwierćwieczu Opatrzność zabrała z szeregów nauczycieli Liceum ZSO dziesięcioro nauczycieli, którzy niewiele lub jeszcze nie przekroczyli sześćdziesięciu lat, w tym pięciu dyrektorów: Bronisław Maciejak, Włodzimierz Wojtowicz, Józef Górzański, Tadeusz Pietroszek, Aleksander Pecyna oraz Leszek Lewandowski, Aleksandra Łesiuk, Wanda Łukawska, Jerzy Bartkiewicz, Alicja Jaźwińska. Stąd mój spór z Najwyższym. Nie chodzi przy tym o sam wiek, lecz o to, ile pozytywnego mogli jeszcze uczynić dla swoich najbliższych, w zawodzie, w działalności społecznej.

Dzień 5. i 10. września to smutne dni dla złotoryjan – to odejście, a następnie opuszczenie na zawsze jadwiżańskiej świątyni oraz Złotoryi przez Księdza Prałata Mariana Sobczyka.  Przyszli go pożegnać nie tylko Jego wierzący parafianie, ale także niewierzący, prawdziwi i ci gorszego sortu (choć Ks. Prałat nigdy takich różnic nie czynił). A tak przecież wyraża się uznanie i szacunek. Około godz. 1500  Ks. Proboszcz „wyszedł” z kościoła, „wsiadł” do samochodu ze świętokrzyską rejestracją, który powiózł Go w rodzinne strony. Nielicznym udało się jeszcze tylko dotknąć samochodu na znak pożegnania…

"Długo się zastanawiałem jak zacząć swoje wspomnienia, czy w ogóle je zaczynać? Przecież to pisanie nigdy nie będzie opublikowane, nie jest żadną rewelacją, takich jak ja jest jeszcze dziesiątki tysięcy - jest ich jednak coraz mniej, bo umierają." 

Taki jest początek zapisów w pierwszym zeszycie, brulionie zapisanym ręką Jana Łepeckiego "CICHEGO".
Jakie są dalsze słowa, jakie przemyślenia zawarte są na kolejnych kartach?